PROJEKT KLIFY: Château de Chambord i droga na wschód

Z pamiętnika Żółwika
„Projekt KLIFY”
Dzień 14
25 września 2025 – czwartek
Dystans: 4 726 km
„CHATEAU CHAMBORD I DROGA NA WSCHÓD”
Rano ruszyliśmy na ekspresowe zwiedzanie zamku Chambord a w zasadzie ogrodów zamkowych bo na zwiedzanie wnętrz tego monumentalnej, królewskiej rezydencji zabrakło nam niestety mieliśmy czasu.
Nawiasem mówiąc coraz bardziej we znaki dawało nam się też zmęczenie koczowniczym trybem życia jaki prowadziliśmy od dwóch tygodni zatem spacer po ogrodach był w zupełności wystarczający na ten moment.
Zamek robi wrażenie! Prawdziwy kolos. Przynajmniej dowiedzieliśmy się że musimy go wpisać na listę obiektów do zobaczenia!
Z centralnej Francji ruszyliśmy w stronę Gór Wogezów gdzie udało nam się znaleźć kolejny nocleg.
Kartą przetargową miejsca do noclegu było to, że był wyposażony w garczek do przygotowywania fondue serowego!
Gościnne progi znaleźliśmy u Isabelli w Bussang – to już zaledwie 60 km od granicy ze Szwajcarią zatem nie jest niczym zaskakującym wyposażenie lokalu w garczek do fondue które wywodzi się z właśnie z kraju banków i zegarków.
Zgodnie z naszą prastarą tradycją na nocleg w Bussang w Wogezach dojechaliśmy gdy było już zupełnie ciemno. Gosia wjeżdżając po serpentynach i wąskiej dróżce pod gospodarstwo wprawdzie zachowywała się nieco nerwowo ale umknęło mi to jako że moje myśli już były skupione na fondue serowym jakie po chwili miałem jeść.
Zanim wypakowaliśmy sprzęty minęła północ. Mimo późnej lub raczej wczesnej godziny zasiedliśmy do wspólnego gara serową zupką na winie. Posiedzieliśmy tak jeszcze do 3 nad ranem po czym położyliśmy się spać.
Uściski,
Inula




